Zobacz kanał RSS Dodaj do ulubionych
Nie jesteś jeszcze członkiem społeczności PunkGamerowców? Zarejestruj się!
L:
H:
Zaloguj | Rejestracja
  FORUM  
Witaj na stronach najbardziej hardcorowego i jedynego prawdziwie niezależnego serwisu o grach wideo w Polsce! Tylko tutaj znajdziesz najbardziej rzetelne wieści ze świata gier! Do 1 marca 2012 serwis w fazie beta.
   
 
 
Galactic Arms Race - recenzja
Mały stateczek, setki wrogów, morze pocisków - czyli space shooter w najlepszym wydaniu!
“Milion pocisków na ekranie” - tak można uprościć to, co dzieje się na ekranie podczas grania w Galactic Arms Race. Gra jest typowym przedstawicielem gatunku space shooter. Lecimy sobie po niewielkim i zamkniętym obszarze symulującym galaktykę, a na mapie respawnują się non-stop przeciwnicy. Nic nowego, można by rzec - otóż błąd! Gra zawiera nowatorskie rozwiązania, które są tak arcyciekawe, że warto się zatrzymać i zwrócić na te algorytmy uwagę. Jednak po kolei.

Zaczynając od antagonistów. Wrogich jednostek jest zaledwie kilka rodzajów (do tej pory, po 14 godzinach grania spotkałem tylko trzy różne typy, zwiedzając praktycznie 70 % wszystkich lokacji), jednak – co może dziwnie zabrzmieć – wcale nie odczuwa się monotonności! Akcja. To jest słowo, które cechuje tę produkcję. To właśnie ona napędza tytuł i sprawia, że nawet informacja o tym, że w całej grze jest tylko trzy rodzaje wrogich frakcji kosmicznych, nie obniża wartości gry i zabawy z niej płynącej.

I teraz dochodzimy do sedna i tego co jest niesamowite. Broń jest tylko jedna. Jest to strumień energii/plazmy. W grze jednak wykorzystywany jest algorytm, który z tego jednego uzbrojenia czyni perpetum mobile, tworząc całe spectrum możliwości i kombinacji!


Do czynienia mamy z kosmicznymi piratami, obcą cywilizacją i nieokreślonymi bytami przypominającymi z wyglądu żywy atom strzelający do nas skondensowaną energią. O ile bliżej niedający się zaszufladkować kształt nie różni się niczym prócz kolorem od współbraci, tak dwie pierwsze frakcje podzielone są jeszcze na kilka rodzajów machin kosmicznych. I tak strzelać do nas będą małe stateczki lub wielkie krążowniki wolno sunące po planszy i siejące zniszczenie swoimi laserami. Co ciekawe... Piraci i kosmici toczą nieustanny bój ze sobą! Ciągłe odradzanie się przeciwników sprawia również, iż walka na arenie jest zawsze żywa - nawet bez naszego udziału - bo między sobą zaciekle walczą dwie wrogie nam rasy (zapewne o dominację nad danym sektorem). A my w tę wojnę wcinamy się jak między wódkę, a zakąskę.


Jak już wspomniałem, grałem do tej pory 14 godzin, i tyle dokładnie trzeba czasu by ukończyć wszystkie misje w kampanii single player. Jednak nasza przygoda nie kończy się na tym. Realizując wszystkie zadania kończymy gdzieś na 130 poziomie. Natomiast w grze są obszary, w których wymagany poziom to... 800-1000! To jest właśnie prawdziwa siła tytułu. Po wykonaniu wszystkich misji gramy po prostu dalej przechodząc do kolejnych galaktyk, gdy te w których się znajdujemy już nie stanowią wyzwania. Czas zająć się brońmi, którymi nasz kosmiczny myśliwiec będzie operował. A tu co? Fantazja! Dawno nie widziałem tak fantastycznego rozwiązania i personalizacji uzbrojenia. Rozgrywka wygląda tak: losowo na planszy lądują stacje, a konstrukcję ochrania około pięciu statków wroga. Czasem stacja wyląduje gdzieś na uboczu i wtedy mamy do czynienia tylko z niewielką garstką obrońców, jednakże najczęściej można spotkać kilka baz koło siebie, tworząc armadę sojuszniczych statków, których pociski dosłownie zakrywają cały ekran. Z każdej rozwalonej bazy zostaje albo nowa broń, albo power-up.
 
WSTECZ 1 2 DALEJ
Komentarze Liczba komentarzy: 0   Czytaj wszystkie
 
 
Zaloguj się żeby dodać komentarz
 

zapomniałem hasła


  O grze  
Tytuł:  
Galactic Arms Race
Wydawca:  
Evolutionary Games
Twórca:  
Evolutionary Games
Gatunek:  
Symulacja
Online:  
tak
Data wydania:  
brak danych
  O autorze  
Adept
  Dogłębny ANALizator gier komputerowych. Bawi się w detektywa i kocha do śmierci Amigę. W wolnych chwilach obserwuje migrację planktonu.
info o autorze
kontakt
subksrybuj teksty autora
  Inne teksty tego autora  
3
Metro: Last Light - Recenzja
1
Słów kilka o Metro: Last Light
3
Half-Life vs. Half-Life 2:...
1
Metro: Last Light - rzut okiem
2
Punk dniówka #1
  Najnowsze w tym dziale  
0
SOMA - recenzja!
3
FIFA 16 - recenzja!
0
Ograne! - Layers of fear!
2
FIFA 15 - recenzja!
0
Super House of Dead Ninjas -...
3
Metro: Last Light - Recenzja
1
Far Cry 3 Blood Dragon - recenzja
7
Call of Juarez Gunslinger -...
4
Giana Sisters Twisted Dreams -...
7
Dead Island Riptide - recenzja
 
  Punkgamer Społeczność Kontakt Pomoc © 2011-2015 SALIENT | Wszelkie prawa zastrzeżone!